LISTY DO RZECZPOSPOLITEJ

Mieczysław Żuk

Kampania nieprzygotowanych

Partie polityczne startujące w wyborach nie mają stałego poparcia ludności i w miarę stałego grona zwolennków(z wyjątkiem może SLD).Powodem jest sposób ich tworzenia.
Powoływane są do życia tylko po to,aby wygrać wybory i czerpać z tego profity.Nie powstały w sposób naturalny,by odzwierciedlać poglądy społeczeństwa.Mamy mnóstwo partyjek,"dzieci" wcześniejszych partii itp.,które dążą do władzy.Obicują rzeczy,których nie mogą spełnić,żerują na uczuciach,stwarzają atmosferę nienawiści wokół grup osób,którym się udało,o odmiennej religii,innym światopoglądzie.
Nie są w stanie spełnić obietnic przedwyborczych,bo nie wiedzą jak państwo powinno funkcjonować.Brakuje odpowiedniego przygotowania.Następne zmarnowane 4 lata?

Rzeczpospolita,nr 186 z dnia 10.08.2005


Armegedon po polsku

"Armagedon po polsku" M.Rybińskiego w Rzeczpospolitej z dn.14.11.05-to tytuł może przesadzony.Sytuacja w naszym państwie przypomina państwo opisane przez Waldemara Łysiaka we "Flecie z mandragory".Z wielu podobieństw jedno jest zastanawiające,to jak władzę w przejmują w państwie coraz niżsi rangą wojskowi,a każdy z nich ma coraz mniej do powiedzenia w wystąpieniach telewizyjnych.Skończyło się na podoficerze,Który miał najkrótsze przemówienie.
W naszym kraju do polityki nie garną się ludzie ,którzy ze względu na swoje umiejętności powinni sprawować najwyższe funkcje w państwie.Wiele jest przyczyn selekcji negatywnej i trudno jest nim przeciwdziałać.Być może zajmują się 60% nieobecnych podczas wyborów.Może gdy zbliżymy się do "Armagedonu" pojawią się w życiu publicznym i ich wybierzemy.Na razie skazani jesteśmi na istniejące partie,które widac co potrafią.
Zaprzeszczony został w przeszłości zapał i zaangażowanie społeczeństwa.To był ogromny kapitał,który można było wykorzystać.Trudno znależć człowieka na miarę ulubionej postaci historycznej W.Łysiaka.

Rzeczpospolita,nr 268 z dnia 17.11.2005


Partie pod nadzorem

Po transformacji ustrojowej należy zabezpieczyć nowy ład przed wszelkimi zagrożeniami.W tym celu zmieniamy i tworzymy odpowiednie prawo i instytucje czuwające nad jego przestrzeganiem.
Przy niskiej frekwencji wyborczej i braku zainteresowania społeczeństwa polityką ,istnieje możliwość dojścia do władzy ludzi zagrażających demokracji lub próbujących realizować niebezpieczne wizje.
Ustawa o partiach politycznych nie ustanawia żadnego nadzoru nad nimi.Nakłada na nie obowiązek sporządzenia statutu zgodnie z obowiązującym prawem i oględnie demokratycznych zasad działalności.Co się stanie,gdy partia zacznie tworzyć pozory a nikt nie złoży skargi do Trybunału Konstytucyjnego?
Zamiast KRRiTV lepiej byłoby stworzyć instytucję kontrolną partii politycznych.Nie zobaczymy i nie usłyszymy tego czy zjazdy się odbywają,czy wybory władz przebiegały demokratycznie,czy cele partii nie wybiegają poza statut?Stowarzyszenia podlegają nadzorowi administracji państwowej,partie niech same wybiorą członków komisji nadzoru.

Rzeczpospolita,nr 14 z dnia 16.01.2006


Korespondencja elektroniczna

Mam, oprócz innych pamiątek po komunie, kilka ocenzurowanych listów. Rozumiem, że komuniści byli w takiej sytuacji, że tylko totalna inwigilacja z użyciem siły mogła zapewnić im władzę. Cenzurę wprowadza się również w normalnych państwach w sytuacji zagrożenia; zazwyczaj podczas wojny. Normalnie wystarczy śledzenie osób podejrzanych... Dlaczego ktoś chce gromadzić korespondencję elektroniczną? To naruszenie podstawowych praw obywatelskich, chyba że cały naród jest podejrzany! Wystarczy, że przestępcy będą wysyłać korespondencję z serwerów w innych krajach i cała ta technika śledcza okaże się nieskuteczna.
Po co komu informacje o korespondencji obywateli, szczególnie ich treść?

Rzeczpospolita,nr 146 z dnia 21.06.2006


Oblężona twierdza

Joanna Lichocka "PiS przejmuje złe nawyki poprzedników",Rzeczpospolita, 16.01.07 analizuje zachowanie się ekipy rządzacej i reakcje wyborców na ich poczynania. W ostatnich wyborach parlamentarnych mieliśmy niską frekwencję.Połowa głosujących ,tyle liczy koalicja parlamentarna,to zaledwie 1/4 uprawnionych.Ilu z nich zostało oszukanych przez hasła wyborcze a ilu stanowi tzw. "żelazny elektorat"? Jedno jest pewne przy tak niskiej frekwencji rządzący powinni powstrzymać się od wprowadzenia zmian wynikających z ich ideologii lub poddać je konsultacją. Mądrość i rozwaga elit.

Można było wykorzystać czas do udowodnienia słuszności wyboru i zapewnienia sobie powodzenia bezdyskusyjnego w następnej kadencji. Opisana przez p.Lichocką ewolucja od haseł przebudowy do syndromu oblężonej twierdzy każe zapytać w jakim celu tacy ludzie startują w wyborach?W przeciągu ponad roku mając przewagę parlamentarną niezrealizować żadnego pomysłu usprawniającego państwo ?

Z syndromem oblężonej twierdzy miałem możliwość zapoznać już w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu prowadzonej w mediach O.Rydzyka.W innych mediach lansowano inne hasła .Twierdza atakowana przez byłe SB i WSI.Mamy kolejną lustrację i zlikwidowane WSI.Oblężenie ciągle trwa.Można się poddać!

Rzeczpospolita,nr 18 z dnia 22.01.2007


Film o śmierci, zdradzie i nieodkupionych winach

B.Wildstein w artykule "Film o śmierci.zdradzie i nieodkupionych winach" (Rz.23.06.08)wyraża wiele pretensji w stosunku do "Gazety Wyborczej".Jest to zrozumiałe,ale być może przyczyna dalszego zatrudniania Maleszki ,po ujawnieniu jego esbeckiej przeszłości ,jest zupełnie inna.

Prawdziwych motywów pewnie nie poznamy nigdy,takiego filmu z wyznaniami p.Michnika nie będzie.Wartość Maleszki jako dziennikarza jest znikoma,korekta tekstów też chyba nie najwyższego lotu.Odpada jeden motyw.Drugi, często słyszany, to miłosierdzie.Też bardzo naciągany ,jego sytuacja nie była tak tragiczna,teraz może mu ktoś je okaże.

Nasuwa się pytania w jakim celu "karmi się" takie zło wcielone,utrzymając je w ten sposób przy sobie?Studium zła ?Też chyba nie.Najprawdpodobniej liczono ,że poznają kiedyś tajemnicę,którą być może znał.Tajemnica warta tych kilku lat jego życia.Czy chwalił się jej znajomością,czy tylko przypuszczano?

Występ jego w tym filmie ujawnił jego bezwartościowość,dlatego został wyrzucony z pracy,teraz już definitywnie.

Rzeczpospolta,nr 153 z dnia 02.07.2008





STRONA GŁÓWNA - HOME