Kamień-"OŁTARZ TRYGŁOWA" Tychowo



Autor:Mieczysław Żuk

Trygław nazwa głazu narzutowego-eratyka /po łacinie "errare"-błądzić/.Imię to nosił jeden z naczelnych bogów religii dawnych Słowian.Religii politeistycznej o rodowodzie indoeuropejskim z charakterystycznym animizmem /łac.dusza,tchnienie/-drzewa,głazy,lasy,jeziora,zwierzęta itp. posiadają duszę.W nich,lub przez nie objawia się moc bogów.Głównymi bogami obok niego byli: Perun-bóg nieba,piorunów i wojny i Weles /Wołos/-bóg przysięgi, magii i zaświatów.Największe ośrodki kultu Trygława to Szczecin,Wolin i Brenna .O świątyni szczecińskiej pisał Herbord w "Vita Prieflingensis":"Były zaś w mieście Szczecinie cztery kątiny, ale jedna, będąca pomiędzy nimi główną, była zbudowana z przedziwną czcią i sztuką, wewnątrz i zewnątrz ozdobiona rzeźbami ze ścian występującymi. Do tej świątyni podług zwyczaju ojców zdobyte bogactwa i broń nieprzyjacielską i wszystko co w walkach morskich lub lądowych zdobywali, znosili jako dziesiętną część zdobyczy. A był tam posąg trzygłowy, który na jednym kadłubie trzygłowy mając zwał się Trzygłowem.: ten tylko zabierając mianowicie trzy wzajemnie ze sobą stykające się główki."Posągi Trygława wykonywane były ze złota i srebra,woliński Trygław był szczególnie cenny materialnie.Oczy boga były zasłaniane,aby nie widział grzechów ludzkich.

Przy świątyniach hodowano konie o maści czarnej,których sposób przejścia między włóczniami był przepowiednią.Mogło to wyglądać tak jak przedstawił to Saks Gramatyk w "Opisie wojen Waldemara":"(...)Wróżono również (...) koniem, a to tak: gdy zamierzali podjąć walkę przeciw jakiej ziemi, rozstawiali kapłani przed świątynią włócznie w trzech rzędach; w każdym z nich dwie włócznie na krzyż , z grotem na dół, były wbite do ziemi , a rzędy były w równej od siebie odległości. W czasie przygotowań do wyprawy wyprowadzał kapłan po uroczystej modlitwie konia z przedsionka w uździennicy, a jeśli koń przekraczał te rzędy wpierw prawą niż lewą nogą, uchodziło to za pomyślną wróżbę dla toczenia walki; jeśli zaś choćby raz tylko lewą, pierwej niż prawą, przekraczał, zaniechiwano napadu na obcą ziemię! Również nie podejmowano wyprawy morskiej rychlej, dopóki nie spostrzeżono trzykrotnego raz po raz przekroczenia dobrej wróżby. Kto zaś miał wyruszać za wszelaką sprawą, sądzili wedle tego, jakie zwierzę najpierw potykali, czy życzenie ich spełni się lub nie. Na wróżbę pomyślną radośnie w drogę ruszali, na niepomyślną wracali do domów".Thietmar z Merseburga (XI w.) opisując Radogoszcz napisał :"[...]W ogrodzie nie ma nic poza świątynią zbudowaną przemyślnie, z drzewa, która jako podwaliny ma poroża różnych zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń, jak to mogą rozpoznać patrzący. Wewnątrz zaś stoją bogowie ludzką zrobieni ręką, ozdobieni straszliwie w hełmy, pancerze z wyrytymi poszczególnymi imionami. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i ponad innymi przez wszystkich pogan jest szanowany i czczony. Znajdują się tamże ich znaki [vexilla], których nigdzie ze sobą nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną, i wtedy niosą je piesi. Dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobne sługi. Kiedy zbierają się tutaj, aby składać bałwanom ofiary lub gniew ich przebłagać- siedzą tylko ci, podczas gdy inni stoją. Szepcząc tajemnie kopią z drżeniem ziemię, ażeby na podstawie wyrzuconych losów zdobyć pewność w sprawach wątpliwych. Po zakończeniu wróżb przykrywają losy zieloną darnią, i wbiwszy w ziemię na krzyż dwa groty włóczni, przeprowadzają przez nie w pokornej służbie konia, którego uważają za coś największego i czczą jak świętość. Rzuciwszy następnie losy, z których pomocą już przedtem badali, wróżą na nowo jakoby to, co boskie. Jeżeli obu tych wróżb jednaki znak wypadnie, wówczas idzie się za nimi; jeżeli zaś nie, lud smutny rezygnuje całkowicie..."Opisy podobne, tak samo bogowie.Drzewo,które symbolizowało moc Trygława to dąb.
Trygław był przedstawiany jako bóg o trzech twarzach,co miało symbolizować jego władzę nad trzema głównymi elementami wszechświata,którymi są niebo,ziemia /świat ludzi żywych/ i zaświaty /świat ludzi umarłych,raj zwany Nawie/.Do Nawii trafiały wszystkie dusze.Ciało zmarłego poddawane było kremacji-ogień oczyszczał i wyzwalał,człowiek rodził się powtórnie duchowo.Ibrahim ibn Jakub /X w./pisał,że:" [...] głośno objawiają radość i cieszą się przy paleniu zmarłego i twierdzą, że ich radość i głośne oznaki wesela [pochodzą] stąd, że pan jego [zmarłego] zmiłował się nad nim.[...]"
Trygław dzięki swojej wyjątkowości był i jest podmiotem i przedmiotem wielu zdarzeń.Pierwszym były na pewno drugie jego urodziny.Oderwany został od skały macierzystej w okręgu Widbo lub Uppsala w Szwecji Środkowej podczas ostatniego zlodowacenia,a słońce zdecydowało o jego miejscu narodzin.Co myślał pierwszy człowiek,który go zobaczył?
opr.:Mieczysław Żuk





NAPISY NA TRYGŁAWIE




Bolesław Leśmian

DZIEWCZYNA


Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o dziewczynie,
I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

Mówili o niej: " Łka więc jest!" - i nic innego nie mówili,
I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze" -
Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

I dzwoni w przód ! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

" O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze .

Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów co kona!...
I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!

Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!
I same przez się biły w mur, huczały spiżem same w sobie!

Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

" O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć dziewczynę rdzą powlecze!" -
Ta, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy ni Dziewczyny!

Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było, oprócz głosu!

Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?





STRONA GŁÓWNA - HOME